SPIS TREŚCI Dowód siódmy CZĘŚĆ I. GENIALNA EPOKA Dojście do punktu wyjścia Młoda sztuka rozebrana przez swoich kawalerów Żelazny kapitał ducha CZĘŚĆ II. EUROPA PO DESZCZU Ostatnie lato Postać błazna i wariata Zjawisko wieszczych snów Koniec seansu Ostrogami po zwierciadłach Strach i nędza Trzeciej Rzeszy  CZĘŚĆ III. UMRZEĆ W MORZU Z PRAGNIENIA Byłem ślepy, a teraz widzę  Przyjdźcie, zobaczcie! Osądźcie sami!  Nienamalowane obrazy
EUROPA W CZASACH SZTUKI I SZALEŃSTWA Wydawnictwo Adam Marszałek - Toruń 2012
Zanim Hitler wypowiedział wojnę światu, wypowiedział ją sztuce - sztuka była jego pierwszym okupowanym terytorium. Wyrazem tego  były dwie wystawy, które w 1937 roku zorganizował w Monachium. Pierwszą była pompatyczna „Wielka wystawa sztuki niemieckiej” (Große Deutsche Kunstausstellung) z 18 lipca tegoż roku – drugą zainscenizowany dzień później propagandowy pokaz pod tytułem „Sztuka wynaturzona” (Entartete Kunst).
„Wielka wystawa sztuki niemieckiej” miała być czymś więcej niż bieżącym przeglądem tego, co w sztuce narodowego socjalizmu uznano za najlepsze. Podobnie jak “Sztuka wynaturzona” miała być czymś więcej niż tylko pokazem skonfiskowanych dzieł sztuki, “godzących w aryjskie poczucie piękna”. Chodziło o czarno-biały obraz, o dosłowne pokazanie tego, co jest sztuką, a co nią nigdy nie było. W ten sposób “tysiącletnia Rzesza” chciała rozwiązać problemy, z którymi “tysiącletnia estetyka” uporać się nie mogła. Rozwiązać raz na zawsze, tu i teraz.
Sie kommen zu euch in der Nacht Dämonen Geister schwarze Feen sie kriechen aus dem Kellerschacht und werden unter euer Bettzeug sehen Nun liebe Kinder gebt fein acht… Rammstein
Wydarzenie to otaczała atmosfera sensacji. Sugerowano, że garstka wyrafinowanych hochsztaplerów estetycznie uwiodła i finansowo oszukała cały świat. Wystawa „Sztuka wynaturzona” miała być namacalnym tego dowodem. Dowodem miażdżącym, świadoma niezdarność ekspozycji, spreparowane wrażenie bezwartościowości dzieł nowej sztuki, ułatwiać miało estetyczne sądy, wskazywać winnych, a tym samym usprawiedliwiać ich prześladowania. Niektórzy artyści przypłacą to życiem. (…) Konfrontacja z Monachium miała w sobie coś z Witkacego, który w swoim profetyczno-diagnostycznym Bezimiennym dziele (1921), niespełnionemu artyście o dźwięcznym nazwisku Blödestaug, ogłosić każe wyrok: „Dwa są tylko miejsca dla metafizycznych jednostek w naszych czasach: więzienie i szpital wariatów”. W Monachium była nawet ta lepka, jednolita masa: Hurrra!! Niech żyje jednolita MASA!!! Precz z indywiduum! Precz z osobowością!!! Były tam nawet TE wezwania – Na latarnię! Wieszać! Wieszać!  Ale tak to już jest, „kto, czyni znak krzyża przed sztuką, której nie rozumie, ten bywa bardziej barbarzyński niż barbarzyństwo, którego się obawia”. Wezwanie na latarnię! było częścią chłodnej kalkulacji Hitlera, celem tych wystaw była nie tylko chęć podziału na sztukę „piękną” i „brzydką” – była to zapowiedź radykalnego podziału na ludzi pięknych i brzydkich, ludzi zdrowych i chorych, a koniec końców na „ludzi” i „podludzi“. Hitler, tworząc fenomen „artystów zdegenerowanych”, znosząc wszelkie zasady etyki, estetyki i zdrowego rozsądku, nie otwierał jakiegoś „salonu odrzuconych”, tu nie chodziło o wyrzucenie tego, czy innego twórcy poza nawias oficjalnego artystycznego życia. Przepaść pomiędzy obydwoma koncepcjami sztuki (i świata) była tak ogromna, że nie mogło nawet dojść do sporu – zamiast sporu nastąpił zatarg, czyli „wyeliminowanie wszystkich możliwych odniesień”. W systemach totalitarnych nie ma sporów, w systemach totalitarnych jest tylko wojna. O tego rodzaju wydarzeniach mówi się: „symbol większego zjawiska”, co w tym przypadku jest jak najbardziej uzasadnione. Bo czyż w tych dwóch dniach nie objawiło się oblicze samych Niemców? Jeśli nawet monachijską konfrontację zrodziły lub choćby podsycały, artystyczne obsesje samego Hitlera, to przecież nie trafiały one w pustkę. Potwierdziła się prawda mówiąca, że „jednostka, znajdując oparcie dla swoich urojeń, staje się pokarmem «zwierzęcia społecznego», fabrykującego pychę”. Niemcy myląc Kunst z Goldmacherkunst (sztukę z alchemią), otoczyli swego wodza religijną wręcz poświatą i utożsamili się z nim. Utożsamili się z ignorancją, której był ucieleśnieniem. Przecież Hitler walczył nie tyle ze sztuką, co ze sztuką nowoczesną – sztuką trudną, kompleksową, wymagającą intelektualnego wysiłku, będącą obszarem „maksymalnych tarć i zmian”, pasmem „przerw i luk”, w których „wiele się dzieje”, z tym że „dla ludzi naiwnie tworzących klasyfikacje taka luka zawsze jest pusta. Będą oni doszukiwali się połączeń, nie więzi. (...) będą oczekiwali sądów oceniających zamiast zrozumienia. Panicznie będą się bali próżni”. Europa in Zeiten von Kunst und Wahnsinn ist in der Deutschen Nationalbibliothek zugänglich.
M O R Y T O   A R T   N E T