SPIS TREŚCI Dowód siódmy CZĘŚĆ I. GENIALNA EPOKA Dojście do punktu wyjścia Młoda sztuka rozebrana przez swoich kawalerów Żelazny kapitał ducha CZĘŚĆ II. EUROPA PO DESZCZU Ostatnie lato Postać błazna i wariata Zjawisko wieszczych snów Koniec seansu Ostrogami po zwierciadłach Strach i nędza Trzeciej Rzeszy  CZĘŚĆ III. UMRZEĆ W MORZU Z PRAGNIENIA Byłem ślepy, a teraz widzę  Przyjdźcie, zobaczcie! Osądźcie sami!  Nienamalowane obrazy
EUROPA W CZASACH SZTUKI I SZALEŃSTWA
       Europa in Zeiten von Kunst und Wahnsinn ist eine Reise in das Labyrinth der europäischen Kunst der ersten Jahrzehnte des zwanzigsten Jahrhunderts. Schon nach ein paar Schritten ist klar, dass uns nicht Ariadne bei dieser Expedition begleitet, sondern eher eine von Wagners Walküren, die uns vor das Angesicht des kunstbesessenen Hitler- Minotaurus führt. Darauf deutet schon das Motto des Buches:   Sie kommen zu euch in der Nacht Dämonen Geister schwarze Feen sie kriechen aus dem Kellerschacht und werden unter euer Bettzeug sehen Nun liebe Kinder gebt fein acht… Rammstein Mein Herz brennt  
W roku 1937 nie było jeszcze wojny. Ale czy na pewno? Hitler podbijał właśnie świat sztuki - sztuka była jego pierwszym okupowanym terytorium. W Monachium zorganizował dwie wystawy. Pierwszą była pompatyczna „Wielka wystawa sztuki niemieckiej” (Große Deutsche Kunstausstellung) z 18 lipca tegoż roku – drugą zainscenizowany dzień później propagandowy pokaz pod tytułem „Sztuka wynaturzona” (Entartete Kunst).
LILI MARLEN - Karl Marx - olej (1983)
„Wielka wystawa sztuki niemieckiej” miała być czymś więcej niż bieżącym przeglądem tego, co w sztuce narodowego socjalizmu uznano za najlepsze. Podobnie jak “Sztuka wynaturzona” miała być czymś więcej niż tylko pokazem skonfiskowanych dzieł sztuki, “godzących w aryjskie poczucie piękna”. Chodziło o czarno-biały obraz, o dosłowne pokazanie tego, co jest sztuką, a co nią nigdy nie było. W ten sposób “tysiącletnia Rzesza” chciała rozwiązać problemy, z którymi “tysiącletnia estetyka” uporać się nie mogła. Rozwiązać raz na zawsze, tu i teraz.
Gdyby w Cierpieniach młodego Wertera zwrot zastąpić „Pani Loto” słowami „Pani Sztuko”, to skarga młodego, cierpiącego Hitlera brzmiałaby tak: “Droga Pani Sztuko, odkąd żyję wśród obcych, całkiem mojemu sercu obcych ludzi, nie miałem chwili, ani jednej chwili, w której by mi serce nie kazało pisać do Pani. (...) Pani była moją pierwszą myślą.” Niestety, zmysł piękna nie ochroni człowieka przed deprawacją - za sprawą estetycznych egzorcyzmów Hitlera nazwa “sztuka” znajdzie się w całkiem nowym kręgu – w kręgu podejrzanych o morderstwo.
Przychodzą zawsze nocą Demon, zła wróżka, duch Wypełzają z piwnic, oplatają mocą Wkradają się w poduszek miekki puch A więc strzeżcie się drogie dzieci… Rammstein
Wydarzenie to otaczała atmosfera sensacji. Sugerowano, że garstka wyrafinowanych hochsztaplerów estetycznie uwiodła i finansowo oszukała cały świat. Wystawa „Sztuka wynaturzona” miała być namacalnym tego dowodem. Dowodem miażdżącym, bowiem świadoma niezdarność ekspozycji, spreparowane wrażenie bezwartościowości dzieł nowej sztuki, ułatwiać miało estetyczne sądy, wskazywać winnych, a tym samym usprawiedliwiać ich prześladowania. Niektórzy artyści przypłacą to życiem. Konfrontacja z Monachium miała w sobie coś z Witkacego, który w swoim profetyczno-diagnostycznym Bezimiennym dziele (1921), niespełnionemu artyście o dźwięcznym nazwisku Blödestaug, ogłosić każe wyrok: „Dwa są tylko miejsca dla metafizycznych jednostek w naszych czasach: więzienie i szpital wariatów”. W Monachium była nawet ta lepka, jednolita masa: Hurrra!! Niech żyje jednolita MASA!!! Precz z indywiduum! Precz z osobowością!!! Były tam nawet TE wezwania – Na latarnię! Wieszać! Wieszać!  Ale tak to już jest, „kto, czyni znak krzyża przed sztuką, której nie rozumie, ten bywa bardziej barbarzyński niż barbarzyństwo którego się obawia”. Wezwanie na latarnię! było częścią chłodnej kalkulacji Hitlera, bowiem celem tych wystaw był nie tylko podział na sztukę „piękną” i „brzydką” – była to zapowiedź radykalnego podziału na ludzi pięknych i brzydkich, ludzi zdrowych i chorych, a koniec końców na „ludzi” i „podludzi“. Hitler, tworząc fenomen „artystów zdegenerowanych”, znosząc wszelkie zasady etyki, estetyki i zdrowego rozsądku, nie otwierał jakiegoś „salonu odrzuconych”, tu nie chodziło o wyrzucenie tego, czy innego twórcy poza nawias oficjalnego artystycznego życia. Przepaść pomiędzy obydwoma koncepcjami sztuki (i świata) była tak ogromna, że nie mogło nawet dojść do sporu – zamiast sporu nastąpił zatarg, czyli „wyeliminowanie wszystkich możliwych odniesień”. W systemach totalitarnych nie ma sporów, w systemach totalitarnych jest tylko wojna. O tego rodzaju wydarzeniach mówi się: „symbol większego zjawiska”, co w tym przypadku jest jak najbardziej uzasadnione. Bo czyż w tych dwóch dniach nie objawiło się oblicze samych Niemców? Jeśli nawet monachijską konfrontację zrodziły, lub choćby podsycały, artystyczne obsesje samego Hitlera, to przecież nie trafiały one w pustkę. Potwierdziła się prawda mówiąca, że „jednostka, znajdując oparcie dla swoich urojeń, staje się pokarmem «zwierzęcia społecznego», fabrykującego pychę”26. Niemcy myląc Kunst z Goldmacherkunst (sztukę z alchemią), otoczyli swego wodza religijną wręcz poświatą i utożsamili się z nim. Utożsamili się z ignorancją, której był ucieleśnieniem. Przecież Hitler walczył nie tyle ze sztuką, co ze sztuką nowoczesną – sztuką trudną, kompleksową, wymagającą intelektualnego wysiłku, będącą obszarem „maksymalnych tarć i zmian”, pasmem „przerw i luk”, w których „wiele się dzieje”, z tym że „dla ludzi naiwnie tworzących klasyfikacje taka luka zawsze jest pusta. Będą oni doszukiwali się połączeń, nie więzi. (...) będą oczekiwali sądów oceniających zamiast zrozumienia. Panicznie będą się bali próżni”.
Das Hauptmotiv dieses Buches ist der Konflikt zwischen den ästhetischen Konzepten des Dritten Reichs und der künstlerischen Avantgarde. Der Höhepunkt sind zwei Ausstellungen, „Die Große Deutsche Kunstausstellung“ vom 18. Juli 1937 und die Propaganda-Show „Entartete Kunst“, die einen Tag später inszeniert wurde. Der Autor schreibt: „Die ‚Große deutsche Kunstausstellung‘ sollte mehr sein als nur die Darstellung dessen, was in der Kunst des Nationalsozialismus als das Beste galt. Ähnlich, wie die ‚Entartete Kunst‘ mehr sein sollte, als nur eine Zurschaustellung konfiszierter Kunstwerke, die nicht dem ‚arischen Schönheitsideal‘ entsprachen. Es ging darum, ein Schwarz-Weiß-Bild dessen zu zeigen, was Kunst ist und was sie nie war. Auf diese Weise wollte das ‚tausendjährige Reich‘ Probleme lösen, die die ‚tausendjährige Ästhetik‘ nicht bewältigen konnte.  Europa in Zeiten von Kunst und Wahnsinn ist in der Deutschen Nationalbibliothek zugänglich.
M O R Y T O   A R T   N E T